– W sumie moja pierwsza żona to zaradna kobitka była. Prawie codziennie proponowała: „Daj mi, Zenuś, na drobne wydatki stówkę, to ci lodzika zrobię. – To czemu się rozwiodłeś? – Bo okazało się, że proponowała nie tylko mnie…
Żona była zakochana w mężu, ponieważ był spokojny, wyrozumiały i nie stawiał zbyt dużych wymagań. – Ale za parę lat miała go dosyć i wzięła z nim rozwód, ponieważ był spokojny, wyrozumiały i nie stawiał zbyt dużych wymagań…
– W jaki sposób uzasadnia pan swój pozew o rozwód? – pyta się sędzia. – Wysoki sądzie, w dwa tygodnie po ślubie żona podawała mi kapcie, a pies witał szczekaniem. Teraz jest odwrotnie.
Kumpel do kumpla: – Rozwodzisz się? Co się stało? – Mojej żony nie było całą noc w domu. Kiedy wróciła, powiedziała, że spała u swojej siostry. – I co z tego? – To ja u niej spałem!
– Panie Zenonie, rozważyłem wszystko dokładnie – mówi sędzia na rozprawie rozwodowej. – I postanowiłem przyznać pańskiej żonie 2 tys. zł miesięcznie. – Świetnie, Wysoki Sądzie – odpowiada Zenek. – Ja też od czasu do czasu dorzucę jej parę złotych od siebie.
W Sądzie: – Ile pozwana ma lat? – Chwileczkę, Wysoki Sadzie muszę policzyć: kiedy wychodziłam za niego za mąż miałam 20 lat, on miał 40. To teraz, jeśli on ma 70, a ja jestem o połowę młodsza, to mam 35?